PIRELLI wraca do kolarstwa

Znana nie tylko z ogumienia samochodowego czy motocyklowego ale również że słynnego kalendarza włoska marka PIRELLI powraca do kolarstwa.

Na początek 3 modele opon:
- P ZERO VELO – uniwersalna, rozmiary: 700x 23/25/28, waga 195/210/230g
- P ZERO VELO 4S – całosezonowa, lepsze właściwości na mokrych warunkach i w niskich temperaturach, rozmiary: 700x 23/25/28, waga 205/220/250g
- P ZERO VELO TT – triatlon, jazda na czas, jeden rozmiar 700×23, waga 165g
Ceny niebawem, dostępność początek przyszłego roku.

Wkrótce nasze testy, a teraz parez zdań o samej marce:

Od ponad 100 lat historia marki Pirelli pisana jest z historią motoryzacji. Narodziny jednej z najważniejszych firm w dziejach przemysłu oponiarskiego miały miejsce jeszcze zanim ludzkość wynalazła żarówkę i kilka lat po tym, jak w Polsce upadło Powstanie Styczniowe. Pomysły 24-letniego wizjonera W 1872 roku młody inżynier Giovanni Battista Pirelli założył spółkę Pirelli & C. w Mediolanie. Pirelli miał wtedy tylko 24 lata. Słusznie przewidywał jednak, że przyszłość wielkiego przemysłu będzie w dużym stopniu uzależniona od pewnego elastycznego materiału zwanego później gumą. W 1879 roku jego fabryka wyprodukowała pierwszy izolowany kabel telegraficzny. Później poszerzał swoją ofertę między innymi o dętki rowerowe i pasy napędowe, a w 1886 roku opracował technologię wytwarzania podwodnych kabli telegraficznych. Pierwsze opony Pirelli, jak wielu w branży, rozpoczął od ogumienia rowerowego. W 1890 roku gotowy był model Milano. Po kolejnych jedenastu latach przygotowań, na początek nowego stulecia firma przygotowała swoje premierowe opony samochodowe, nazwane „Ercole”. Pirelli był wizjonerem, który zdawał sobie sprawę, że dobre pomysły najlepiej realizuje się na szeroką skalę, jego produkt musi mieć też właściwą oprawę. Dlatego zaangażował się w promocję w sportach motorowych, które we Włoszech od zawsze cieszyły się niezwykłą popularnością.

Produkcja na wyścigi Sławę jego marce przyniosły pierwsze sportowe osiągnięcia, takie jak zwycięstwo w rajdzie Pekin-Paryż w 1907 roku. Opony Pirelli montowane w autach Ferrari i Alfa Romeo stały się pełnoprawnym symbolem sukcesów rajdowych i wyścigowych, a o ich skuteczności przekonywali się najsłynniejsi kierowcy tamtych czasów – Tazio Nuvolari, Alberto Ascari czy Juan Manuel Fangio. Równie spektakularną karierę Pirelli rozwijał w działalności zagranicznej. Z pomocą synów, których zaangażował do prowadzenia interesu, otwierał kolejne filie w i poza Europą. Pierwszą fabrykę poza granicami Włoch wybudował w 1914 roku w Katalonii. Następne, jedna po drugiej, do 1920 roku powstawały w Grecji, Turcji, Niemczech oraz w Brazylii i Argentynie. Spektakularny rozwój firmy był możliwy dzięki rozwojowi i umasowieniu motoryzacji, a także gigantycznemu popytowi na gumę, która znajdowała zastosowanie w niezliczonych dziedzinach przemysłu na całym świecie.

Wojna na wynalazki z Michelin Produktem flagowym przedsiębiorstwa z Mediolanu pozostawały opony. W tej dziedzinie postęp technologiczny widać było jak na dłoni. W 1927 roku Pirelli wprowadziło na rynek pierwszą na świecie oponę diagonalną – The Superflex Stella Bianca. Zaraz po drugiej wojnie światowej zaprezentowało pierwszy model ogumienia z pancerzem z tkaniny – Cintuarto CF67. W kolejnych dekadach swoisty wyścig na wynalazki i innowacje włoska firma prowadziła z konkurentami z Michelin. Po złotej serii Francuzów, którzy każdą kolejną nowinką wstrząsali branżą, w latach osiemdziesiątych znów triumfowali Włosi. To inżynierowie Pirelli stworzyli bowiem ogumienie niskoprofilowe. Włoska marka po burzliwych latach trzydziestych oraz po drugiej wojnie światowej potrzebowała jednak czasu na odbudowanie nadwątlonej potęgi. Przed wybuchem wojny firma mocno odczuła skutki destrukcyjnej polityki Mussoliniego, zaś po jej zakończeniu borykała się z tymi samymi problemami, które toczyły całą gospodarkę kraju nad Adriatykiem. Szalejąca inflacja, bezrobocie, polityczna destabilizacja paraliżowały nie tylko cały przemysł oponiarski.

Inwestycje trafione i chybione Gdy Włochy opanowały kryzys, Pirelli ruszyło do kontrataku, realizując odsunięty w czasie plan dalszej ekspansji międzynarodowej. W latach pięćdziesiątych firma otworzyła nowe fabryki w Kanadzie, Francji, Grecji i Turcji. W kolejnej dekadzie zdecydowała się na inwestycje na innych kontynentach: w Peru i Australii. Nie miała jednak specjalnego szczęścia do fuzji i przejęć rynkowych rywali. Współpraca z Dunlopem zainicjowana w latach siedemdziesiątych trwała ledwie dekadę i zakończyła się bez żalu obu stron. Później Włosi uwikłali się w ostry, przegrany ostatecznie spór z Bridgestonem, którego stawką było amerykańskie przedsiębiorstwo Firestone. Jeszcze większą porażką zakończyły się negocjacje w sprawie połączenia z niemieckim koncernem Continental. Do fuzji nie tylko nie doszło, ale na skutek nietrafnych decyzji z tym związanych, Pirelli niemal stanęło na krawędzi bankructwa. W cieniu tych okoliczności, należy dodać, że znacznie lepiej włoskiej firmie powiodło się przy wykupieniu marki Metzeler, co umocniło jej pozycję na rynku opon motocyklowych, oraz Armstrong Tire Co., dzięki czemu zyskała mocny przyczółek w Stanach Zjednoczonych. Druga połowa lat dziewięćdziesiątych wreszcie przyniosła Pirelli stabilizację. Sprzedaż opon w Europie rosła w szybkim tempie, a firma stała się też jednym z najważniejszych na świecie producentów kabli światłowodowych (w 2005 roku ta część działalności Pirelli została sprzedana Goldman Sachs i przyjęła nazwę Prymsian). U progu XXI wieku Pirelli zaprezentował rewolucyjny system zrobotyzowanej produkcji MIRS, a jego pierwszym dziełem było ogumienie high performance, a potem również m.in. opony typu Run Flat (model Eufori@) zapewniające jazdę po przebiciu i przy zerowym ciśnieniu powietrza. Mini-fabryki z systemem MIRS zostały otwarte w Niemczech, Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych. W 2005 roku Pirelli świętowało otwarcie swojego pierwszego zakładu w Chinach, a niedługo potem kolejne powstały w Rumunii i Rosji.

Ta włoska firma jest piątym największym graczem na światowym rynku ogumienia. Ale nie samymi oponami Pirelli żyje. Fani Volkswagena Golfa znakomicie pamiętają zapewne limitowaną wersję Golfa GTI Pirelli pierwszej generacji z 1983 roku. Podobne edycje sygnowane przez Pirelli powstały w 1999 i 2007 roku. Co roku marka znad Adriatyku przyciąga uwagę wszystkich wrażliwych na kobiece wdzięki, dzięki swojemu słynnemu kalendarzowi. Legendarne już wydawnictwo z prawie półwiecznym stażem stało się nie tylko ikoną popkultury, ale i przedmiotem badań socjologów i kulturoznawców. Jak twierdzą ci ostatni, to właśnie kalendarz z półnagimi modelkami definiował i dokumentował zmieniające się kanony piękna. A panowie z Pirelli zapewniają, że nadal będą to robić.

A teraz Pirelli wraca do gry na najwyższym poziomie z oponami rowerowymi, wykorzystując wszystkie technologie z motoryzacji.